Podaruj sobie odrobinę luksusu – slogan, który wielu osobom kojarzy się z reklamami mydła z końca lat 90., dziś nabiera nowego znaczenia. Można odczytać go nie jako zachętę do kupowania kolejnych produktów, lecz do zrobienia czegoś dobrego dla siebie: zadbania o zdrowie, znalezienia czasu na odpoczynek czy umówienia się na badania profilaktyczne.
Samo hasło ma już niemal cztery dekady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Żyjemy dłużej, zwykle także lepiej, a luksus definiujemy inaczej niż kiedyś. Funkcję wyznacznika statusu, którą w odbijającej się od gospodarczego dna Polsce przełomu wieków pełniły dobra materialne, a w drugiej dekadzie XXI wieku przejęły drogie sporty i dalekie podróże, coraz częściej zajmuje dziś troska o fizyczny i psychiczny dobrostan.
Dowodów nie trzeba daleko szukać. W erze nieustannej gonitwy za wynikami i powszechnego przebodźcowania czas na ugotowanie zdrowego obiadu, wykonanie kompletu badań, rozwijanie czasochłonnego hobby czy zwykły reset mózgu poprzez nicnierobienie albo sesję jogi zaczyna się kojarzyć z kimś, kogo stać na chwilowe wylogowanie się z systemu.
– Zdrowie nie zawsze zaczyna się od kosztownych terapii i technologicznych nowinek. Znacznie częściej rodzi się z codziennych nawyków: snu, ruchu, odpoczynku, relacji i chwili ciszy – przekonuje w znakomitej rozmowie z Anną Kalitą dr Łukasz Sobkowiak, biolog molekularny i jeden z najważniejszych w Polsce ekspertów od długowieczności.
Krótko mówiąc: wszystko to mamy na wyciągnięcie ręki. I z tego samego – jak się okazuje, zupełnie niesłusznie – rezygnujemy w pierwszej kolejności. Zwłaszcza że do tak rozumianego luksusu wbrew pozorom nie mamy równego dostępu ze względu na płeć. Choć statystyki długości życia niezmiennie pokazują, że kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, historia rozwoju medycyny jest zdecydowanie bardziej historią niż herstorią. Świadczy o tym choćby to, że procesy leczenia przez lata testowano głównie na mężczyznach. Jak wynika z danych McKinsey Health Institute, produkty medyczne są wycofywane z rynku 3,5 raza częściej z powodu działań niepożądanych występujących u kobiet.
Dlatego luksusowy urlop wcale nie musi oznaczać wakacji na francuskiej czy włoskiej riwierze. Może być po prostu czasem spędzonym w cieniu krajowych wierzb i dębów. Ważne, by pozwolił naprawdę odetchnąć.