Newsletter Polityczny

Piątek, 19 czerwca 2026

dziennikarka polityczna Wyborczej

Warto wiedzieć, co się dzieje w polityce. Bo polityka nas dotyka.

"Lekarzu, pokaż, co masz w garażu" - to jedno z najsłynniejszych powiedzeń z czasów IV RP, czyli rządów PiS w latach 2005-2007. To słowa Ludwika Dorna wypowiedziane w 2007 roku. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wtedy protestował, lekarze domagali się podwyżek. A Dorn sugerował, że lekarze nie klepią biedy, jak sami sugerują.

Te słowa padły w odpowiedzi na pytanie dziennikarza, o prace nad ustawą o podwyżce dla pracowników ochrony zdrowia. - Ja się najbardziej troskam pielęgniarkami, a nie lekarzami, bo "pokaż, lekarzu, co masz w garażu" – ripostował polityk.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej żądał od Dorna przeprosin. Nie padły.
Dziś w centrum rozważań o systemie służby zdrowia jest Dawid Kacprzyk, koordynator (bez specjalizacji) SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Bo ten 28-latek w garażu ma luksusowe auto - Porsche Panamera (prosta wersja kosztuje ponad 560 tys. zł). Mógł sobie na ten luksus pozwolić, bo w zeszłym roku zarobił blisko 1,7 mln zł. Zarobił nie dlatego, że jest pracowity, ale raczej cwany.
Na SOR i nocnej opiece medycznej - według informacji szpitala - Kacprzyk przepracował w zeszłym roku w sumie aż 3976 godzin. Daje to 12 godzin dziennie, licząc wszystkie dni w roku. Fizycznie to niemożliwe.

A na dodatek, jak pisała Judyta Watoła, Kacprzyk w ogóle nie powinien być koordynatorem SOR-u, bo nie miał specjalizacji. Dopiero ją robi, ale jak, skoro całymi dnami dyżuruje?

Kacprzyk miał legitymację radnego Koalicji Obywatelskiej. Miał, bo najpierw wyrzucili go z KO, potem z pracy, wreszcie złożył mandat radnego. I oddał szpitalowi około pół miliona, bo "skorygował swoje faktury". Nie miał wyjścia, gdyż wyszło na jaw, że w czasie dyżurów – zdarzało się – bywał poza szpitalem. Czyli przyznał się do nieuczciwości.

Nasuwa się pytanie: nie czy legitymacja KO mu pomogła – w awansie i oszukiwaniu przy dyżurach – a jak bardzo? Czy zadziałał mechanizm tolerowania nieuczciwego lekarza, bo ma legitymację KO?

Zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego został odwołany, a prokuratura ma przejrzeć dokumentację pracy Kacprzyka. Doszło do tego, dopiero wtedy, gdy premier Donald Tusk się oburzył i publicznie wkurzył.

W piątek Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i wiceszef KO, rozwiązał radę nadzorczą szpitala. Zasiadali w niej m.in. burmistrz Ursynowa Robert Kempa (KO) oraz Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydentka miasta (bezpartyjna).

Marcin Kierwiński, szef MSWiA oraz szef warszawskiej KO, w TVN24 o przypadku Kacprzyka powiedział: "Ja słucham tego, jak państwo bardzo chcecie udowodnić, że to jakakolwiek partia polityczna, w tym przypadku KO, odpowiada za grafik dyżurów, czy obsadę lekarzy. Nie, to nie partia polityczna. Przynajmniej nie jest tak w Warszawie i nigdy nie będzie tak w Warszawie. Jako partia polityczna, gdy tylko dowiedzieliśmy się o nieprawidłowościach, podjęliśmy decyzje, które skutkują tym, że ów radny nie jest członkiem KO (...). On także złożył mandat radnego. Do momentu, gdy jego zarobki zostały ujawnione, nie było żadnych informacji o jego zarobkach".

KO nie odpowiada za grafik lekarza. Ale odpowiada za to, że ktoś Kacprzykowi z KO, pozwolił na lekceważenie pracy. Szefowie Kacprzyka i jego podwładni widzieli, co się dzieje. Nie pomogli chorym, nadal leczył ich śmiertelnie przemęczony lekarz.

Ten kryzys się rozprzestrzeniał, bo KO na to pozwoliła. Zareagowała za późno.

- Zasada jest taka, że w dobę, najpóźniej w dwie, trzeba podjąć świadomą decyzję o kolejnych krokach. Tu sytuacja wygląda tak, jakby ktoś podjął decyzję, że "jakoś to będzie i nic nie robimy". To było bardzo szkodliwe podejście do problemu – komentuje dr Mirosław Oczkoś.

Tusk nakazał, by zacząć zbierać dane o zarobkach lekarzy.

Rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział, że zbieranie danych o wynagrodzeniach w oparciu o numer PESEL "pomoże w ustalaniu kosztów świadczeń zdrowotnych i w lepszym zarządzaniu systemem". Wydaje się to jednak tylko pretekstem, ponieważ jedna procedura nigdy nie jest wykonywana jednocześnie w kilku podmiotach naraz. Do kosztów danej procedury nie może być więc wliczane wynagrodzenie lekarza w innym podmiocie, w którym wykonuje inne świadczenia.

Lex Kacprzyk?

Pierwsze czytanie projektu rządowej ustawy w sejmowej komisji zdrowia przeprowadzono już w środę. A w piątek Sejm uchwalił ustawę. Za głosowało 253 posłów, nikt nie był przeciwko, wstrzymało się 177 parlamentarzystów.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NIE PRZEGAP

Radosław Sikorski: Wypowiedzenie konkordatu byłoby aktem symbolicznym
Minister spraw zagranicznych dla 'Wyborczej': Honor w polityce i w życiu społecznym jest znacznie ważniejszy niż się ludziom wydaje.
CZYTAJ WIĘCEJ