był zaburzony już na etapie dzieciństwa.
- Już u dzieci w wieku 5 lat cierpiących na zespół delecji 22q11.2 wydajność układu glimfatycznego była znacząco niższa niż u rówieśników.
- Problemy z oczyszczaniem były szczególnie widoczne w prawej półkuli mózgu.
- U osób, u których rozwinęły się objawy psychotyczne (takie jak omamy czy urojenia), układ glimfatyczny nie rozwijał się prawidłowo wraz z wiekiem. Podczas gdy u zdrowych osób „kanalizacja" mózgu usprawnia się w okresie dojrzewania, u osób z grupy wysokiego ryzyka proces ten ulegał zahamowaniu lub pogorszeniu.
Badacze odkryli też bezpośredni związek między sprawnością tej mózgowej „kanalizacji" a równowagą chemiczną w hipokampie, czyli strukturze odpowiedzialnej m.in. za pamięć i emocje. Im słabiej działał układ glimfatyczny, tym wyraźniejsza była przewaga neuroprzekaźników pobudzających nad hamującymi w prawym hipokampie.
Jak komentuje Alessandro Pascucci, doktorant z Wydziału Psychiatrii Uniwersytetu w Genewie:
- Nadmierne pobudzenie może stać się toksyczne dla neuronów i przyczyniać się do zmian w niektórych obszarach mózgu, które są szczególnie wrażliwe i mają związek z psychozą, takich jak hipokamp. Nasze wyniki sugerują związek między dysfunkcją układu glimfatycznego, mechanizmami neurotoksyczności i
psychozą.
Autorzy badania przypuszczają, że u podłoża problemu leżą błędy genetyczne wpływające na dwa kluczowe elementy:
1. Bariera krew-mózg. Zaburzenia genu CLDN5, który odpowiada za szczelność naczyń krwionośnych w mózgu, mogą zwiększać przepuszczalność bariery krew-mózg.
2. Astrocyty. Komórki te pełnią funkcję wspierającą dla neuronów. Deficyty wynikające z delecji 22q11 mogą zaburzać ich funkcję, uniemożliwiając sprawne usuwanie odpadów.
Odkrycie może zmienić sposób, w jaki myślimy o psychozach. Zamiast koncentrować się wyłącznie na neuronach, naukowcy przeanalizowali środowisko, w którym te
neurony funkcjonują.
Co więcej, rozpoznanie wczesnych sygnałów ostrzegawczych mogłoby pomóc lekarzom w podjęciu działań interwencyjnych przed wystąpieniem pierwszego epizodu psychotycznego.
To szczególnie cenna wiedza w sytuacji, gdy liczba diagnoz zaburzeń psychotycznych, potocznie określanych psychozami,
gwałtownie wzrasta.
Osoby urodzone w latach 2000-2004 otrzymują o 70 proc. więcej takich
diagnoz w porównaniu z osobami urodzonymi w latach 1975-1979.
Szczególnie niepokojący jest wzrost zachorowań w młodszym wieku.
Chorobę rozpoznaje się dziś wcześniej niż kiedyś. Średni wiek w chwili rozpoznania choroby spadł z 25,4 roku (dla osób urodzonych w latach 1975-1979) do 23,2 roku (w rocznikach 1990-1994). Szczególnie szybko rośnie liczba przypadków psychoz nieokreślonych: tempo wzrostu jest tu ponad dziewięciokrotnie wyższe niż w przypadku diagnoz
schizofrenii. W grupie urodzonej w latach 2000-2004 ryzyko wzrosło aż o 189 proc.