Natalia Mazur
Redaktorka "Wysokich Obcasów"


Całkiem mądrze wychowaliśmy nasze dzieci, a teraz nam z tym dziwnie - pomyślałam, czytając felieton Agnieszki Urazińskiej o tegorocznych maturzystach. Ich postawę najlepiej streszcza jeden z cytowanych przez nią młodych ludzi: “Ja się stresować nie muszę. Mam od tego mamę”. Rodzice przy okazji egzaminów pozwalają zżerać się nerwom. Młodzi podchodzą racjonalnie: to tylko egzamin, większa klasówka, jak się w tym roku nie uda, zdam w następnym.   
Podobny kontrast między pokoleniami występuje w przypadku egzaminu ósmoklasisty. Wiem, bo właśnie przerabiam to w domu. Przetestowałam już wszystkie sposoby na ukojenie nerwów, wysprzątałam półtorej szafy, rozwiązałam całe archiwum “Skojarzeń” z apki “Wyborczej”, wielokroć przedawkowałam cukier. A dziecko? Uczy się, oczywiście, w rozsądnych dawkach, a poza tym żyje normalnie, śpi, je, gra, rozmawia z kolegami, wychodzi na rower. Wie, że egzaminu nie można powtarzać, ale jest też świadom, że szkoła średnia nie zdeterminuje jego dalszych losów.  
Co mówią rankingi?
I choć uważam, że to jedyna rozsądna postawa, to jednak dziwnie mi z tym. Czuję, że odebrano mi rolę, którą pisałam sobie przez wiele miesięcy. To ja miałam mówić “wyluzuj, będzie dobrze” i parzyć ziółka na uspokojenie. A wyszło na to, że parzę je sama sobie i sama do siebie mówię. 
Np.: przyjrzyj się swoim znajomym, zwłaszcza tym, którzy twoim zdaniem robią z życiem coś sensownego. Ilu z nich skończyło tak zwane prestiżowe ogólniaki, a ilu całkiem zwyczajne? A ilu z nich nawet się nie głowiło nad wyborem szkoły, bo poszli do tej jednej jedynej w miejscowości, w której mieszkali? Co najwyżej zastanawiali się, czy pójdą się uczyć zawodu, czy dadzą sobie więcej czasu na decyzję, wybierając liceum. Ci, którzy mówią, że wybór szkoły średniej nie przesądzi o przyszłym życiu, mają więc pełną rację. 
Wyśmiewam rankingi. Tym zapalczywiej, że sama kiedyś w lokalnej redakcji brałam udział w tworzeniu takich zestawień i próbuję zmyć z siebie ten blamaż. Rankingi mówią nam, jak uczniowie w danej szkole radzą sobie z maturą i olimpiadami. Nie mówią, kto ich do tej matury przygotował - nauczyciele z tej szkoły czy korepetytorzy. Nie mierzą edukacyjnej wartości dodanej – tego, czy kadra musiała włożyć dużą pracę, czy po prostu szkoła zebrała najlepszych na wejściu. Rankingi są okrutnie niesprawiedliwe wobec szkół, które potrafią pracować także ze słabszymi uczniami. Wystarczy kilka osób, którym matura poszła trochę gorzej, by pozycja szkoły w zestawieniu spadła. Wystarczy nie dopuścić ich do matury, by pozycja szkoły wzrosła. Ale rozumiem, po co rankingi powstają - też zawsze kliknę.  
Roczniki wyżowe
Rekrutacja do szkół średnich to loteria. Niby wybierasz, ale do końca nie wiesz, gdzie cię przydzieli algorytm, bo nie znasz wyniku swojego egzaminu, nie wiesz, jak poszło innym uczniom, którzy do niej też startowali, nie wiesz nawet, ilu ich jest. Nie ma sensu zżymać się na te zasady, na pewno nie o tej porze roku. Wołam więc “ahoj, przygodo” i czekam, co się wydarzy. Nie ja jestem kapitanką tego okrętu, ale mam w domu fajnego młodego człowieka, którego wyprawie mogę się przyglądać.  
Wiem, że stres wychodzi ze mnie wszystkimi porami, jestem typową przedstawicielką mojego pokolenia, wyżowych roczników, które nawet do huśtawki na placu zabaw stały w kolejce. Ciało zapamiętało, że przez życie idzie się “pokonując konkurentów” i najlepiej, gdybym schowała się we właśnie sprzątanej szafie, by niepotrzebnie nie wywierać presji. 
Nie wiem więc, kto przygotował go do tej podróży. Pewnie szkoła, a konkretnie – ludzie, których tam spotkał. Bo to oni uczą, nie mury, nie rankingi. Jestem im ogromnie wdzięczna za dobrą robotę. 

POLECAMY

Matura i co dalej? Jowita Michalska: Rekomenduję maturzystom filozofię i socjologię
Młodzi ludzie nie mogą już polegać na sprawdzonych schematach. Rodzice mogą doradzać głównie na podstawie własnego doświadczenia, tyle że ono nie przystaje do tego, co czeka dziś absolwentów szkół średnich.
CZYTAJ WIĘCEJ

SZKOLAK

RODZINA

REKOMENDACJE DLA CIEBIE