Nielegalna migracja znów jest w centrum zainteresowania światowych mediów.
Wystarczyła plotka rozsiana w internecie, by do ucieczki z Maroka rzuciło się prawe 70 tys. osób, głównie młodych mężczyzn. Uwierzyli w zapewnienia o tym, że Hiszpanie przyjmą ich z otwartymi rękoma.
Chwilowy brak kontroli nad granicą w Hiszpanii wywołał polityczne reperkusje w Europie.
Włochy i Dania domagają się czasowego zawieszenia Hiszpanii w strefie Schengen. Madryt za brak kontroli nad swoją granicą krytykują też Szwedzi i Polska.
Hiszpanie budują przy Ceucie pływającą barierę, by zapobiec kolejnym migracjom. A Komisja Europejska proponuje teraz wzmocnienie kontroli nad granicami i zintensyfikowanie walki z sieciami przemytników ludzi.
To kompletne odwrócenie narracji, jaką znaliśmy w 2015 roku, gdy wielu w Europie wzywało do tego, by nie budować wokół niej murów i przyjmować migrantów. Ale po wysokich kosztach politycznych, które spowodowały wzrost popularności ekstremistów, nikt nie ma na to dzisiaj ochoty.
Nie łudźmy się, że to migracja jest tematem chwilowym, który za moment przeminie. Ze względu na zmiany klimatyczne, rosnące dysproporcje pomiędzy południem i i północą coraz więcej ludzi będzie chciało emigrować. Europa będzie musiała znaleźć długofalowe rozwiązanie tego problemu.